sobota, 4 kwietnia 2009

Żyć Pełnią życia... przez duże P.


Mało ostatnio pisałam...

„Czemu? Po prostu dlatego, że ja przeżywam te wszystkie cuda, o których mówisz i nie mam czasu na bazgraninę. Raz to jest wojna, raz kobiety, kiedy indziej wino czy santuri. Gdzie znaleźć czas, by chwycić za to kretyńskie pióro? Zresztą cała sprawa dostała się w ręce gryzipiórków. Ci, co przeżywają dziwy, nie mają czasu, a ci, co mają czas, nie przeżywają nic.”

Nikos Kazantzakis, Grek Zorba

Może nie tak do końca wezmę przykład z Zorby, mam chęć pisania, porządkowania wewnętrznej plątaniny myśli. Mam też jednak ogromną potrzebę przeżywania swojego życia, brania garściami, łapania wiatru w żagle, chwytania budzących się chmur i wdychania opadających mgieł... Żal mi gryzipiórków, choć z drugiej strony myślę, że oni wcale nie żałują, bo po prostu nawet nie zdają sobie sprawy z tego, co tracą. Kiedy słyszę zachwyty nad moim życiem zastanawiam się ileż potrzeba, żeby tak właśnie żyć? Przecież to samo się dzieje.

Jestem kowalem własnego losu, idę więc wykuwać swoje szczęście, niekiedy znajdując chwilkę i łapiąc się za to kretyńskie pióro ;-)