sobota, 27 grudnia 2008

Planowanie

Dlaczego tak usilnie staramy się zaplanować życie? Im bardziej szczegółowo je planujemy, tym większy spotyka nas zawód w przypadku niemożności zrealizowania planu punkt po punkcie. A gdyby tak pozostawić wszystko ślepemu trafowi, tak zwanemu losowi, który ludzie często nazywają „przeznaczeniem”? Czym jest to tajemnicze przeznaczenie? Splotem zdarzeń losowych, których konsekwencje powodują kolejne sploty zdarzeń... Nie wierzę w przeznaczenie, nie zgadzam się z jego powszechną definicją, że wszystko jest gdzieś zapisane. Zdarzenia zapisuje życie dopiero w chwili, kiedy stają się przeszłością. Wierzę natomiast w to, że nasze wybory otwierają przed nami lub zamykają pewne drzwi. Nie znaczy to jednak, że możemy przeżyć życie zgodnie z własnym planem. Możemy je jedynie ukierunkowywać. Przyszłość pokaże co się wydarzy, po co więc mamy jej ciągle przeszkadzać tworząc własną jej wizję, zapewne błędną?

wtorek, 9 grudnia 2008

na krawędzi przepaści


Z miłością jest jak z cieniem: gdy go gonimy – ucieka, kiedy nas goni – uciekamy. Aby spotkać miłość należy po prostu się zatrzymać.

Jak nieprawdopodobnie jesteśmy w stanie wyidealizować cel naszych dążeń! U kresu sił w tej wielkiej gonitwie widzimy przed sobą już tylko wytwór naszej wyobraźni. Ile w nim prawdy? Kiedy gonimy, dogonić nie mogąc, wpadamy w przepaść własnej porażki, tracimy wiarę w siebie, w miłość.

Kiedy ona nas goni, odkrywając przed nami całe wnętrze, dając w prezencie więcej niż wziąć chcemy i możemy… uciekamy. Boimy się ciężaru podarunku czy też uznajemy, że dostajemy go zbyt łatwo? A może to znów ta sama przepaść braku wiary w siebie? Nie zasługujemy? Myślimy: to sen, za chwilę przeminie, przecież na pewno nie może chodzić o mnie…

Zatrzymajmy się na chwilę by uchronić się od upadku w przepaść… Niech miłość sama nas znajdzie.


…i znów mnie zainspirowałeś ;-) dziękuję.

wtorek, 2 grudnia 2008

Wszyscy jesteśmy egoistami


Bez wyjątków. Słowo egoizm jednak przybrało bardzo negatywnego wydźwięku a tym czasem nie uważam, żeby każdy przejaw egoizmu był zły. Większość rzeczy, które robimy, robimy dla siebie. Żeby poczuć się lepiej, poprawić przed sobą własny wizerunek. Nie oznacza to jednak, ze jest to złe. Problem w tym, ze mało kto jest w stanie się do tego egoizmu przyznać sądząc, że to go w jakiś sposób pomniejsza, dyskredytuje w oczach innych ludzi.

Wrzucamy grosz do kapelusza bezdomnego z pobudek egoistycznych. Jednak egoizm ten może mieć różny charakter: jeśli tym czynem szukamy poklasku u innych, obnosimy się ze swoją „dobrocią”, robimy to tak, żeby inni nas uważali za „dobrych” - to jest to egoizm w tym najbardziej obrzydliwym wydaniu. Jeśli natomiast moneta leci do kapelusza, bo mamy wrażenie przed sobą samym, że zrobiliśmy coś dobrego, choć w małym stopniu ale pomogliśmy – to taki egoizm przybiera formę dobrą. Nie oszukujmy siebie, że zrobiliśmy wielką rzecz, w końcu to kropla w morzu potrzeb takiej osoby. Można być egoistą. Nawet jest to pożyteczne. Oby tylko odnaleźć granicę między poprawianiem własnego samopoczucia dzięki innym.. a kosztem innych.