sobota, 24 października 2009

czara goryczy


Dlaczego tak okrutnie potrafimy ranić najbliższych a wobec obcych staramy się za wszelką cenę zachować „przyzwoicie”? Dlaczego dla ukochanej osoby nie możemy znaleźć chwilki a znajomemu odpowiemy „ależ skąd, nie przeszkadzasz...”? Czy pewność, że zostanie nam po raz kolejny wybaczone, że zostaniemy zrozumiani, że działamy „słusznie” upoważnia nas do takiego traktowania tych, na których najbardziej nam zależy? Nie. Bo, co prawda, po raz kolejny zostanie nam wybaczone i zostaniemy zrozumiani, ale to za każdym razem będzie dodatkowa kropla. Ufamy, że nigdy czara goryczy się nie wypełni po brzegi, nie przeleje. A przecież to oczywiste że tak będzie jeśli się w porę nie powstrzymamy...

Dlaczego tak trudno przeprosić, chociaż w duchu żałujemy, powiedzieliśmy to sobie z milion razy, a i tak słowa nie potrafią przejść przez gardło...? Głupi, bezsensowny upór, bo już nawet nie duma...